Orszak18

 Po raz szósty ulicami Gniezna przemaszerował Orszak Trzech Króli - w tym wspólnym świętowaniu tradycyjnie uczestniczyły tłumy mieszkańców Grodu Lecha.




W tym roku pogoda uczestnikom orszaku bardzo dopisała, szczególnie że co roku aura zaskakuje wszystkich (w ubiegłym roku był silny mróz). Nic więc dziwnego, że na plac za III Liceum Ogólnokształcącym oraz wzdłuż ulicy Chrobrego ustawiły się tłumy mieszkańców Gniezna, chcących wspólnie świętować i kolędować wraz z trzema królami, którzy przybyli do Pierwszej Stolicy Polski. W kilka minut po godzinie 13:00 wszyscy ruszyli w kierunku Wzgórza Lecha, a po drodze dwa razy zatrzymali się, by włączyć do swojego orszaku gości. Przy kościele garnizonowym byli to trzej prymasi - kardynał Edmund Dalbor, kardynał August Hlond oraz kardynał Stefan Wyszyński, którzy są ściśle związani z najnowszą historią Polski i po stronie duchowieństwa stali się symbolami odzyskiwania niepodległości przez nasz kraj.



Następnie wszyscy udali się na Rynek, gdzie Teatr DAR z Bydgoszczy przedstawił krótką pantomimę, a następnie głos skierowany do zgromadzonych zabrali trzej kolejni goście orszaku - abp Wojciech Polak Prymas Polski, prezydent Tomasz Budasz oraz starosta Beata Tarczyńska.

W dalszej części orszak wraz z królami, którzy już zeszli z koni, ale którym towarzyszyły prawdziwe alpaki, doszli na Wzgórze Lecha, gdzie złożyli dary u stóp Świętej Rodziny. Tam wszyscy także odśpiewali wspólnie kolędy, a abp Wojciech Polak udzielił błogosławieństwa na zakończenie orszaku.


tekst i zdjęcia pochodzą z portalu: www.gniezno24.com


Tagi:


Komentarze
Nie ma żadnych komentarzy!
zaloguj się aby dodawać komentarze


Rozpoczęcie roku szkol...
4.09.2017
szkolna aula
Drzwi otwarte
08.04.2017
Rekolekcje
10-12.04.2017
Wiosenna przerwa świąt...
13-18.04.2017
Pisemny egzamin matura...
04.05.2017





Trumna z ciałem zmarłej we Francji Marysieńki znalazła się w Polsce w tajemniczych okolicznościach. Legenda mówi, że gdy pewnej majowej nocy 1716 roku zbudzony dzwonem u furty Kapucyn otworzył wejście nie zastał nikogo - tylko trumnę Marii Kazimiery.