Dnia 13.12.2011 roku w Kolegium Europejskim w Gnieźnie odbyło się spotkanie klas medioznawczych i drugiej klasy nauk społecznych z III LO ze studentami w celu wysłuchania wykładu dotyczącego stanu wojennego. Wykład poprowadziła Pani Profesor Eliza Grzelak, która przedstawiła stan wojenny widziany oczami swych bliskich, znajomych, a także z własnego punktu widzenia. Na wstępie swych rozważań ustaliliśmy, że nie tylko źródła historyczne przytaczane przez historyków oddają rzeczywisty stan rzeczy. Ważne są realne odczucia tamtego czasu - a te możemy tylko uzyskać od osób żyjących wtedy. Z racji tego, że owe źródła stanowią ludzie, stosunkowo szybko przemijają. Dlatego klasy medioznawcze otrzymały zadanie odszukania osób, żyjących w stanie wojennym i przeprowadzenia z nimi wywiadów. Warto wspomnieć, że historia milczy na temat wdów, rodzin poległych, a także tych, którzy nie mieli pewności, co stało się z ich ukochanymi. Są to bohaterowie, o których się nie mówi. Odgrywali oni jednak kluczową rolę. Co mogło być lepszą motywacją do wytrwania w walce z przeciwnościami losu niż troska o swoją własną rodzinę? Żołnierze, którzy mieli udać się na służbę dwuletnią, zostali przetrzymani w wojsku na trzy lata. Po przeciwnej stronie barykady stały rodziny, przyjaciele, sąsiedzi. Stan wojenny nie pojawił się nagle. Kształtował się już od czasu, kiedy zabito ludzi, będących w opozycji do władzy. Kolejnym krokiem był rok 1956,w którym strzelano do ludzi na ulicach, a także rok 1968, początkujący pierwsze strajki na uczelniach. Profesorowie uczyli, jak nie pozwolić ZOMO dostać się na teren uczelni. W1970 roku wysadzono dworzec w Koszalinie - rodzinnym mieście Pani Profesor. Czołgi i wozy opancerzone poruszały się nocą. Nowe nawierzchnie asfaltowe wylewano następnego poranka, żeby nikt nie zauważył zniszczeń. Każdy, kto nie pełnił służby woskowej, wzywany był do jej odbycia. Zamordowanych ludzi chowano w masowych bezimiennych mogiłach, zaś na udział w pogrzebie bliskich konieczne było pozwolenie. W roku 1976 przyspawano pociągi ze zbożem jadącym do Rosji. Stworzono tzw. ścieżki zdrowia, mające na celu zabicie człowieka w męczarniach i tylko nielicznym udało się je przetrwać. Aż w końcu uciskany naród nie wytrzymał: robotnicy zaczęli wychodzić na ulice, mimo braku wsparcia inteligencji. Brak jedności spowodował, że robotnicy stali się łatwym celem. Zapoczątkowano fikcyjne procesy, których nie dało się wygrać, chociaż adwokaci mieli odwagę bronić niewinnie oskarżonych. W końcu inteligencja naszego kraju rozpoczęła finansowanie rodzin robotników i starała się nawiązywać kontakty zagraniczne dzięki znajomości języków. Wszystko to było iskrą zapalną do wprowadzenia stanu wojennego. Przełomowym rokiem dla Polaków, a także dla Pani Profesor, był rok 1979, w którym zdała maturę, a Polak został wybrany na papieża. Ludzie przeżyli euforię, kiedy papież odwiedził swój kraj. Rok 1980 naznaczony był ogromem strajków studenckich. Studenci wywalczyli między innymi pięcioletnie studia. Dla naszej Mentorki strajk zaczął się nietypowo. Kiedy wróciła z weekendowej zabawy, dowiedziała się, że jej koledzy strajkują. Wraz z najbliższymi znajomymi spakowała rzeczy i całość pożywienia, do jakiego mieli dostęp i dołączyli do innych. Taksówkarze dowozili całą noc studentów z akademików. Wiedzieli, że niebawem drogi zostaną zablokowane. Handlowcy i rolnicy dostarczali zaopatrzenie dla strajkujących. Warunki sanitarne były fatalne. Najbardziej przygnębiająca była nuda. Korytarze zamiatane były co 30 minut, kanapki chciało robić więcej osób, niż tych, którzy chcieli je jeść. Dzień rozpoczynała msza święta. Napięcie towarzyszące zamkniętym było tak ogromne, że żyli obok siebie. Okazało się, że 2 studentów potrafi grać na fortepianie i codziennie umilali czas współwalczącym. Wreszcie ogłoszenia stano wojennego. Wprowadzono godziny policyjne, milicja kontrolowała wszystko i wszystkich. Pani Profesor Grzelak, będąc w ciąży, była zagrożona wydaleniem ze studiów, jednak dzięki pomocy profesorów nie zrobiono tego. Do budynku akademickiego i studenckiego wpadli ZOMOwcy. Przeszukiwali pokoje pracowników naukowych. Pani Profesor zmuszona była oczyścić swój pokój, w którym - jak sama mówi - "Więcej miałam ulotek niż pism naukowych". Naruszona więc została autonomiczność uczelni, do tej pory tylko rektor mógł wyrazić zgodę na przebywanie na terenie uczelni. Wozy bojowe miały wymierzone działa w okna akademików, budząc grozę i strach. Dzisiejsze filmy nie są w stanie w pełni oddać tego, co działo się w tamtych czasach. Często jest to mizerna kopia, wprowadzająca elementy wręcz żartu i braku szacunku dla poległych. Wreszcie nastał rok 1989. Rok dla wielu niezwykły. Wszyscy ruszają do urn wyborczych, zdobywają zaświadczenia, pozwalające na oddanie głosu. Mimo że był to sejm kontraktowy, dał społeczeństwu nadzieję. Coś, co było zabronione (pójście do urn wyborczych), było na wyciągniecie ręki. Wszystkie miejsca, z wyjątkiem jednego, zajęte zostały przez Solidarność. Na stan wojenny należy patrzeć z różnych perspektyw, także z tych, o których historia milczy. Dokumenty IPN nie mogą być jedyną i rzetelną informacją na ten temat. Uważam, że taka lekcja historii była niezwykle ciekawa. Nauczyłem się, że nie wolno na pewne wydarzenia patrzeć tylko z jednej perspektywy. Należy wszystko rozważyć, włączyć w to przemyślenia i odczucia ludzi, żyjących w danym okresie, które - moim zdaniem - są ważniejsze niż to, co przekazane jest w źródłach pisanych, tworzonych często przez samych komunistów. Co ciekawe, na sali nie było rozmów, każdy zasłuchany, chłonął całym sobą historię.
tekst: Krzysztof Sarniak (klasa medioznawcza)
zaloguj się aby dodawać komentarze