Luara Kuźlak otrzymała tytuł najlepszej zawodniczki podczas rejonowego finału turnieju koszykówki szkół ponadgimnzjalnych, który odbył się 9 lutego 2010 roku w Jarocinie.
Czy turniej rozgrywany w Jarocinie był dla Ciebie wyzwaniem?
- Nie był dla mnie wyzwaniem. Wraz z moimi koleżankami ze szkoły przygotowywałyśmy się na treningach, pod okiem w-fisty Jarosława Bleji. Ćwiczyłyśmy podania i celność, ale głównym założeniem było zgranie się.
Jak czujesz się po zdobyciu statuetki najlepszej zawodniczki?
- Czuję się w jakiś sposób doceniona i wyróżniona. Cieszę się, że odnoszę sukcesy indywidualne, pomimo, że koszykówka jest grą zespołową. To motywuje mnie do jeszcze większej pracy.
Jakie były błędy drużyny?
- Myślę, że ciężko wywnioskować ilość i jakość błędów, gdyż moje rówieśniczki na co dzień nie grają w zorganizowanych klubach. W trakcie meczu na pewno dała o sobie znać kondycja, a w zasadzie jej brak. Jednak myślę, że byłyśmy zgrane , a to było naszym głównym założeniem.
Ile lat grasz i co nakłoniło Cię do koszykówki?
- W moim macierzystym klubie TS Basket gram od pięciu lat. W rzeczywistości miłości do koszykówki nauczył mnie były w-fista p. Domagała. Dzięki jego namowom udałam się na pierwszy trening, który całkowicie spełnił moje oczekiwania.
Ile czasu poświęcasz na trenowanie?
- W ciągu tygodnia chodzę na 2 treningi, które odbywają się w hali przy ul. Jolenty. Myślę, że to bardzo mało czasu na doskonalenie swoich umiejętności. Jednak jest to uwarunkowane funduszami klubu, w którym gram oraz dyspozycyjnością hali.
Czy oczekujesz wsparcia od Urzędu Miasta?
- Cały czas Urząd Miasta wspiera nas zarówno finansowo, jak i organizacyjnie. W zeszłym roku byłyśmy na turnieju w Anglii, na którym rywalizowałyśmy z dwoma brytyjskimi klubami koszykarskimi. Również co roku w Gnieźnie organizowany jest międzynarodowy turniej, na którym miejscowi koszykarze mogą zmierzyć się z rówieśnikami z Polski i Europy. Tego typu turnieje rozwijają nasze predyspozycje, możemy się na nich wiele nauczyć. Jednak uważam, że najważniejsza jest dawka emocji, która towarzyszy tego typu imprezom.
Czy potrafisz pogodzić szkołę ze sportem?
- To jest chyba najczęściej zadawane pytanie młodym sportowcom. Osobiście nie mam większych problemów. Jednak nie ukrywam, że pogodzenie szkoły i sportu nie jest łatwe. To pewnego typu wyzwanie, dla kogoś, kto chce się realizować za równo w jednym, jak i drugim.
Jakie dasz rady początkującym koszykarzom?
- Przede wszystkim, by nie załamywali się, gdy coś im nie wyjdzie. Każdy sportowiec ma czasem zły dzień. Podczas meczu- by zacisnęli zęby i grali do ostatniego gwizdka, a na co dzień- by pogłębiali swe umiejętności niezależnie od miejsca, w jakim się znajdują.
Bo tam, gdzie koszykarz znajdzie się i piłka, a gdy weźmie ją do ręki to wykrzesze z niej coś niesamowitego.
Wywiad przeprowadziła: Sandra Dytman
zaloguj się aby dodawać komentarze